Dwa Gońce, cz. 1
Forum » Dodatki interaktywne / Opowiadania » Dwa Gońce, cz. 1
Rozpoczęta przez: MagnesMagnes
1184139806|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover
Liczba wypowiedzi: 3
rss icon RSS: Nowe wypowiedzi
Podsumowanie:
opowiadanie ŁOTR, aby dodać wątek odpowiedz na ostatnią wiadomość w wątku, nieudane fragmenty będą poprawiane lub usuwane przez moderatorów
Dwa Gońce, cz. 1
MagnesMagnes 1184139806|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Tom I: Drużyna Obrączki, zakończenie

Cały tom możesz przeczytać na starej stronie Nieboraków: Drużyna Obrączki.
Ostatnie fragmenty, dla łatwiejszego rozeznania poniżej:

- Aaaaaaaaa - krzyknęli zgodnie Fill, Fredzio i Smarkol i zaczęli uciekać na południe.
- AAAaaaaaaaaaa - krzyknęły Żółfie i zaczęły uciekać także na południe.
Wkrótce, mimo że poruszali się z jednakową prędkością w tym samym kierunku, zgodnie z II Prawem Opowieści (znanym także jako Zaginanie Czasoprzestrzeni) oddalili się od siebie na sporą odległość.
dopisał: Magnes

Tymczasem u reszty Drużyny…
Argon siedział przed jakąś wielką chatą pomalowaną na złoto, ćmiąc fajkę i usiłując przypomnieć sobie co się właściwie stało po tym, jak urządzili przyjęcie na cześć Fladnaga, który wylazł spod mostu i się umył (okazało się ze jego ciuchy są w rzeczywistości różowe i emanują poświatą o zapachu truskawek).
Nagle usłyszał przerażający, mrożący krew w żyłach i mocz w pęcherzu wrzask:
- AaaaAAaargonkuuu!!! Gdzie jesteś złotko? Zrobiłam ci pyszna zupkę!!! No chooodź do swojej Krowynki!!!
- O nie… -jęknął, gdy z wrażenia wbił sobie fajkę do nosa. Usiłował ją wyciągnąć, ale zamarzły mu również gluty w nosie, uniemożliwiając ucieczkę.
- Tuuuuu jesteś!!! - padł na niego cień, słońce przygasło na niebie i zawiał zimny wiatr…
Przypomniał sobie Krowynę powalającą armię Orek i Obrońców Przyrody Zacofantch Krain swym czosnkowym oddechem…
Nim sie zorientował wyrosła przed nim wielka blondyna (wcale nie farbowana) i wcisnęła mu do ręki miskę z czymś, co przypominało jego zamarznięte gluty.
-Świetnie, kwiatuszku, a teraz to to żryj! - uśmiechnęła się, ukazując swą o kilka numerów za dużą sztuczną szczękę, której nawet robaki się lękały, bardziej niż zła z najmroczniejszych kątów publicznych toalet w dolinie WRYJTENLEJ…
- No to jesteśmy w pupie… - jęknął Argon, przypominając sobie, ze po pijaku zaręczył sie z maszkarą - To mnie Ladia zabije…
dopisał: Gumiocek

Ostatnia edycja 1184140224|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover Przez Magnes + Pokaż więcej
Rozwiń Dwa Gońce, cz. 1 przez MagnesMagnes, 1184139806|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover
ŁOTR II, fragment 01, Patelniak
MagnesMagnes 1184139952|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Tom II, Dwa gońce, cz. 1

Na razie jednak Ladia, nie wiedząc nic o tej… jak jej tam… aaa, Krowynie, pędziła żywot szczęśliwej (czytaj: nieuświadomionej) istoty.
Jednak Argon, aż nadto uświadomiony, gorączkowo zastanawiał się, jak pozbyć się swojej najnowszej narzeczonej. Nagle doznał olśnienia. Na jego twarzy rozlał się błogi uśmiech, który do tego stopnia rozanielił Krowynę, że zaczęła go obściskiwać, łamiąc przy tym fajkę, nadal tkwiącą w jego nosie. Argon, zaskoczony, zerwał się na nogi i, po minucie całkowitego zbaranienia zaczął wrzeszczeć:
- Cukru! Przynieś mi cukru!
Krowyna, z miną wiernego spaniela, spytała:
- A dlaczeeego?
- A bo… boo… zupa jest za słona!
Upiornica na rozkaz usłużnie poleciała po cukier (jak to blondyna), a Argon, zebrawszy wcześniej szczątki fajki (i przy okazji nosa) zaczął uciekać po liczących dwa stopnie schodach, wywalając się przy tym sto dwa razy po dwa razy.
Gdy wreszcie dobiegł na szczyt, zderzył się z Fladnagiem, za którym kurcgalopkiem biegli Lego i Glut, próbując uchwycić choć odrobinę truskawkowej woni z jego różowego płaszcza. Zamroczony przez chwilę odurzającym zapachem, leżał, wpijając rozkojarzone oczy w niebo. Jednak po chwili - smutny fakt - doszedł do siebie i zapytał Fladnaga:
- Fladnagu, kochanie moje, powiedz mi, jest tu może jakaś melina? - zapominając, że szuka kryjówki, ale nie aż meliny.
- Ano jest, właśnie przed nią stoimy!
Argon - nadal jeszcze trochę rozkojarzony - rozejrzał się wokoło i powiedział:
- Nic nie widzę.
Ruszył naprzód i uderzył czołem o drzwi wspomnianej wcześniej złotej chaty. "Coś nie tak ze mną - pomyślał Argon. - To chyba skutki tej diety bezflaszkowej". Po chwili kontemplowania (albo kątem plucia - jak kto woli) swoich przypadłości fizycznych i psychicznych zorientował się, że to chyba wejście do owej meliny, o której wspominał Fladnag.
Wszedł do środka, a wrota zamknęły się za nim z głośnych tapnięciem. Poczuł się niezwojo, coś jak w kiczowatym serialu sensacyjnym z Teletubisiami w roli głównej. Przed nim rozciągała się obita poduszkami od podłogi do sufitu sala, a na jej końcu siedział jakiś dziadek z patykiem, otoczony zewsząd panienkami łudząco podobnymi z kształtu i wyglądu do upiornej narzeczonej, którą dopiero co zostawił za drzwiami. Jakby z wielkiej dali słychać nawet było pełne wściekłości wołanie: "Argonku, Argonku!" Słysząc ten zew, Powsinoga zdecydował się raczej stawić czoło nowemu niebezpieczeństwu, tęskniąc przy okazji do ukochanego Specyjału BabuniTM. Tymczasem dziadek odezwał się:
- Witaj, przybyszu! Jestem Thelfons, syn Theobossa. Czy zechcesz przyłączyć się do mojej Szajki Wojującej Ogniem i Moczem, Podtapiającej Obory Wołodyjowskiego?

dopisał: Patelniak

Ostatnia edycja 1184312422|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover Przez Magnes + Pokaż więcej
Rozwiń ŁOTR II, fragment 01, Patelniak przez MagnesMagnes, 1184139952|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover
ŁOTR II, fragment 02, Gumiocek
MagnesMagnes 1194360304|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover

Fredzio wciągnął za giry Filla do śmierdzącej, lepiącej się czymś jaskini…
- Smarkol?! Gdzie się podziałeś!?
- Zostawił nas, panie Fredzio, prawda mój ssskarbie? - wymamrotał Fill z poziomu podłoża.
Fredzio nie słuchał, tylko zaczął obmacywać okolicę.
- Co to jest??? Pajęczyna??? Tu musi być wielki i zły pająk!!! - zaczął wyć i biegać po okolicy, wyjmując zza pazuchy swój jedyni i niepowtarzalny (dobry rocznik) winiacz spod Czarno-byłu i wymachując nim tak, że Fill zemdlał na samą myśl o jego rozbiciu…
- Koledzy… to ja… - usłyszeli cichy głos spod sterty tego czegoś lepkiego…
- O, cześć Argon! Jak leci? a dzieci zdrowe??? - Fill nieco oprzytomniał i uśmiechał się szczerbolowato
- Ona… ona… Ona tu gdzieś jest!!!
Nim zdążyli spytać kto, usłyszeli z oddali upiorny głos…
- Aaaaarrrgggghhhhooonnnnnkkkuuuu!!!!! Zupka stygnie!!! Chodż do kochanusi - krowusi, cukiereczku!!! Cukierek przyniosłam…
Argon zerwał się jakby ktoś obraził jego jaźń nr. 6 i pobiegł przed siebie… Koboldy, nie namyślając się (może ma jakąś flaszkę) poleciały za nim, wykręcając idealne koło swoimi krótkimi nóżkami…
- Pajęczyna!!! - wrzasnął Fredzio, unieruchomiony lepką mazią…
- E nie, moje śpiki… Zaczynają się rozmrażać….
- Chyba rozmnażać, mój ssskarbie - mruknął Smarkol przyklejony obok Fredzia
- Panowie… Tam… tam… tam… jest moja narzeczona…
Fredzio na jej widok odkleił się od smarków… Zakrwa na cud.
- To… ja ukryję sie w tej wielkiej, pełnej okropnych, śmierdzących i krwiożerczych orków wieży!!!
Smarkol z wrzaskiem, skoczył w przepaść, a Fill pobieżał za Fredziem…
- Oooo, kochanie… - uśmiechnęła sie szeroko Krowyna pokazując swoje trzy szczęki. Argon doliczył się pięciu zębów.
- FFFfff… fspaniale! Dobrze że jesteś… ee… Zrobiłem sie głodny… e… e… koledzy! czekajcie na mnie!!! - Argon próbował zwiać, ale Krowyna chwyciła go skutecznie za wciry.
- Żegnaj życie…. - wymamrotał, nim wcisnęła mu łyżkę do gęby.

dopisał: Gumiocek

Rozwiń ŁOTR II, fragment 02, Gumiocek przez MagnesMagnes, 1194360304|%e %b %Y, %H:%M %Z|agohover
New Post
Jeśli nie zaznaczono inaczej, Zawartość tej strony dostępna jest na licencji Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 2.5 License.