Do4

ŁOTR - Władca obrączek
opowiadanie interaktywne, dopisz swój kawałek

Drużyna Obrączki: strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Dwa Gońce: strony 1 (ostatnia strona)


Drużyna Obrączki, strona 4

Wbrew wszelkim pozorom, wbrew oczekiwaniom czytelników i wbrew jakimkolwiek prawom natury, nasza dzielna drużyna wytrzeźwiała na tyle, by móc sklecić zdanie pojedyncze proste, co w ich przypadku było nie lada wyczynem, lecz wystarczało, by się porozumieć w stopniu najmniejszym. Możliwe, że nasi bohaterowie, jak i niektórzy czytelnicy nie zrozumieją tego, jakże rozbudowanego zdania, jednakowoż jest ono potrzebne, by akcja się rozkręciła chociaż trochę.

dopisała: Phoenix

Inaczej mówiąc - minęło kilka dni, w tym czasie rezerwy gospody zostały całkowicie wyczerpane, toteż nasi bohaterowie, nie mając nic lepszego do roboty, wytrzeźwieli (no co - cuda się zdarzają). W wyniku tego niesłychanego zajścia zdołali także sprecyzować wygląd Cienia-Grubasa: Otóż z Grubasa ma on wiecznie dwutygodniowy zarost, pokaźny mięsień piwny (i słoik ogórasów), a z Cienia niezwykle chude kończyny i klatę (żaden Cień by się takich nie powstydził) i… hebanowo czarny kolor skóry (nie wiadomo co miał z jamodyla Williama).
- I co tera? - zapytał Fredzio spoglądając w pustą butelkę
- Mamy problem… - powiedział nieznajomy.
Milczenie trwało jeszcze przez kilka chwil, gdy Fredzio zapytał:
- A tak wogóle to kim ty jesteś?
- Eee.. tego, no… Jedni mówią na mnie Łazęga, inni - Powsinoga, ale najbardziej lubię być nazykany Bobrem Czesławem - zawsze czułem, że mam w sobie coś z Bobra… no i z Czesława (w tym momencie uświadomił sobie, że właśnie zdradza tajemnice rodzinne) iii… eee tego no, mówcie mi Argon.
- Czeeeść, Argon! - powiedziały koboldy, jak ich pan doktor nauczył.
- To co będziemy tera robić? - zapytał Sery z nadzieją, że usłyszy w odpowiedzi nic
- No.. zara.. gdzie ja to miałem… - odrzekł Argon szukają karteczki od Fladnaga (zapomniał, że zginła mu po wizycie w toalecie) - więc tak.. musimy iść do.. tego, no..na literę rRy yyy… no takiego miasta Kłapouchów…
- A po co? - zapytał rozczarowany Sery
- Ponoć robią tam imprezkę integracyjną i jesteśmy zaproszeni… - tłumaczył Argon - organizuje ją u siebie w domu jakiś Eleodor zwany Bękartem, czy jakoś tak…
- Aaa, to co innego - chórem odrzekły koboldy zbierając się do drogi - więc na co czekamy? Idziemy!
- Taaa… tyle, że jeszcze coś tam było.. eee.. - dumał Argon - AAA! Już wiem! Musimy iść najpierw do Zefirkowej Dolinki!
- A po co?
- Nie wiem, ale tak jest w scenariuszu..
- No dobra, byle szybko..
I ruszyli! Nieco niestabilnym krokiem, ale jednak. A tuż za nimi podążali, na swych błękitnych rumakach, Wrzaskule - wysłanicy Ministra Ciemnoty Sauronka z Rodromu - i tylko czekali aż ich kompani wyliżą się z ran zadanych przez Józka z ekipą i będą mogli zaatakować…

dopisał: MAd Phantom

Ruszyła więc nasza (nie)dzielna piątka do Zefirkowej Dolinki, zwanej też, nie wiedzieć czemu, Wichrowym Czubkiem. Scenariusz, bliski krewny Śmierci, zarzekał się, ze nie ma pojęcia czemu nasi bohaterowie podążają w tym właśnie kierunku. Jedno było wiadome - Zefirkowa Dolinka - znana ze swych wspaniałych warunków do rolnictwa, była największym hodowcą winogron w tej części świata oraz ogromną konkurencją dla Babyjagi, ale to już inna bajka.

dopisała: Phoenix

W połowie drogi (dokładniej rzecz biorąc na środku) Argon Powsinoga zagadnął nagle Fredzia:
- Te, kobold, a ja słyszał, że ty masz taką, no tego…
- Obrączkę? - podpowiedział Fill.
- Cicho głupi, to miała być tajemnica - zdenerwował się Fredzio.
- Przecież i tak wszyscy wiedzą, że dostałeś obrączkę od Bielma Bagińskiego, a jak ją włożyć na palec, to siuuuu i już cię nie ma - wtrącił Sery. Pryk pokiwał głową.
Fredzio wytrzeszczył gały.
- Skąd wiecie?
- Jasiu Niezgóła nam powiedział - wyjaśnił Fill. - Wiecie, ten pokręcony, co to rzeźbi w drewnie i mu się skrzypce marzą.
Powsinoga chrząknął.
- Więc, widzisz Fredziu kochany, ja mam taką prośbę…
- Wal śmiało, brachu - Fredzio nie mógł wpaść w gorszy nastrój.
- Pożyczyłbyś mi tej obrączki, bo widzisz… moja dziewczyna… chcieliśmy wziąć ślub, ale nie stać nas na dwie obrączki i wiesz jak jest… Nazywa się Arwana…
- Narwana? - zapytał Fill gryząc jabłko.
- Ladia Arwana, księżniczka elfów - wyjaśnił oburzony Powsinoga.
- Kłapouchych? - ucieszył się Pryk.
- Księżczniczka? - ucieszył się Sery.
- Możesz nas zapoznać? - zapytali chórem z niewinnymi minkami.

dopisał: Magnes

A jednak Fredzio mógł wpaść w gorszy nastrój - i właśnie wpadł w straszliwego doła (bo nie patrzył pod nogi). Gdy jakoś się otrząsnął z szoku i miał właśnie zapytać Argona, co dostanie za pierścionek, rozległ się przeraźliwy pisk.
- …iiiiaaaaaaa!
- Co za ja? - zapytał Sery.
- To nie ja! - wrzasnął Pryk.
- Ja też nie! - dodał Fill.
- …iiiiaaaaaaaa! - dobiegło ponownie.
- To chyba jakiś skończony samolub - skomentował Sery - nic tylko: ja, ja i ja!
***
- Apsiiiiaaaaaaa….! - przeraźliwie głośno kichnął Wrzaskul
- Zamknij się! - odpiszczał drugi - Jeszcze się skapną, że ich śledzimy i nam nakopią!
- Apssiiiiiaaaaa…! - kichnął ponownie pierwszy - nic na to.. nie poradzę… - wydyszał - przecież wiesz, że mam katar sienny…

dopisał: MAd Phantom

W tym momencie drużyna obejrzała się i wszyscy ujrzeli ośmiu Wrzaskuli. Po krótkiej chwili konsternacji obaj jeźdźcy na błękitnych koniach ruszyli do ataku. W nogi - wrzasnął Argon do koboldów i sięgnął za pazuchę. Jam jest Argon, syn Xenona, dziedzic BabyjagiTM i nie dam się pokonać - wykrzyknąl i rzucil w kierunku wrogów dwie butelki, po czym też zaczął uciekać.

dopisał: Doomhammer

Wrzaskule zatrzymały się. Pierwszy otworzył jedną z rzuconych butlek. Siódmy, rozpoznawszy charakterystyczną woń wrzasnął uradowany: Ależ to nalewka o smaku czarnej pożeczki made by BabajagaTM. O żesz w mordę - wrzasnął piąty. Następnie oba Wrzaskule zaczęły pić nalewkę, lecz nie wiedzieli, iż był to Specyjał BabuniTM - unikatowa nalewka zawierająca 99,999% alkoholu. Nim Wrzaskule wytrzeżwiały, drużyna zdążyła się znacznie oddalić.

dopisał: Doomhammer

Po jakimś czasie, kiedy nasi bohaterowie się zmęczyli (mianowicie minęło 5 minut i przebiegli 200 metrów) zobaczyli, że na drodze stoi starszy mężczyzna z tabliczką, na której napis głosił Zbieram na protezę, pomóżcie. Dziękuję!
- Panocki! Panocki! - Zaczął krzyczeć i machać ręką, gdy ich tylko ujrzał.
Koboldy zaczęły machać rękami i biegać w kółko (udając ślepe), a Argon dobył miecza i z pochwy wysypało się parę miedziaków… i guzik.
Mężczyzna - widocznie trochę ślepawy, długo im dziękował za hojny datek, a na odchodnym dodał:
- I uważajta na zarośla! Bo tam wilki grasują!

dopisała: merlow


Nowy fragment możesz dodać na ostatniej stronie opowiadania.

Drużyna Obrączki: strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Dwa Gońce: strony 1 (ostatnia strona)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 2.5 License.