Do7

ŁOTR - Władca obrączek
opowiadanie interaktywne, dopisz swój kawałek

Drużyna Obrączki: strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Dwa Gońce: strony 1 (ostatnia strona)


Fredzio schował obrączkę do kieszeni, uśmiechając się kpiąco na widok przerażonej miny kłapouchych (jak nazywał w myślach elfy). Tymczasem na balkonie narada była kontynuowana. Z miejsca podniósł się wysmukły (lalusiowaty - zauważył Fladnag poprawiając w lusterku przekrzywione skrzydełka) elf (kłapouchy - skrzywił się Gromiel syn Gluta Spodgóry) Lego "Klocki" Las z Całkiem Mrocznej Puszczy.

dopisał: Magnes

I elf wypił 4l "Żywca" (wody, nie pospolitego napoju alkocholowego) i powiedział tak:
- Joł, wydaje mi się, że musim tą pieścienicę… Tego pierśniaka… Tą piersiówkę… Ten pierścień znisczyć, ino jok? I trza zorganizować kłuesta, w którym głównym zadaniem będzie jego zniszczenie… - elf upadł bezwładnie na podłogę balkonu, łamiąc przy tym plecami barierkę i wypadając z balkonu. Po chwili z dołu było słychać dziwne jęki, a Lego "Klocki" Las leżał w pozycji równie oryginalnej, co niewygodnej.

dopisał: Waltos

- Pamiętam, jakby stało się to wczoraj… - szepnął nagle natchnionym głosem Wielbłąd.
- Pewnie dlatego, że to STAŁO się właśnie wczoraj… - dodał Fladnag.
- …tja, wczoraj, albo cztery tysiące lat temu… nieważne. Pamiętam, że kiedy byłem mały razem z Isildupem uciekaliśmy przed SauWronem. Isildup trzepnął go miotłą w łapę, a SauWronowi spadła z ręki Obrączka - ciągnął dalej Wielbłąd.
Fladnag popatrzył na niego złowrogo.
- Nie chciałem… - szepnął elf. - Mówiłem Isildupowi, że musimy oddać obrączkę, ale on musiał ją zatrzymać… tak więc moc SauWrona, który potykając się spadł do studzienki, ciągle gdzieś istniała…

dopisał: Aresius

- Ja bym tego Isildupa przejechał motyką po karku za coś takiego. - odpowiedział Argon.
- Ale co się hep! Stało to się do motylej nogi hep! nie odstanie! - przemówił mądrze Fladnag, próbując się wydostać z butelki po elfickim winie, do której przypadkiem wpadł. - więc musimy wysłać ekipe, która zniszczy ten pierścionek. A jedyną rzeczą, która go może zniszczyć jest lawa w wulkanie o nazwie "Góra Przeznaczenia", a to dlatego, bo jest on (wulkan) przeznaczony do rozbiórki i ponoć już się nim zaczynają zajmować Orkowe Ekipy Rozbiórkarskie SauWrona. Więc panowie macie mało hep! Eeee, myślałem, że mi czkawaka minęła… O czym to ja gadałem? Aha, a więc panowie macie mało czasu. Tak więc ekipa bedzie się składać z Fredzia i jego kumpli, bo wiem że tego chcą - tu koboldy + jeden gnom chcieli zastrajkować, ale czuli, jakby im ktoś wepchnął ziemniaka do ust i nic nie mogli powiedzieć… Tak to jest, gdy się wcina kabanowy w hurtowych ilościach i chce się coś powiedzieć…
- W ekipie będzie także Argon, Glut, Lego "Klocki" Lasi ten no… Jak mu tam… Aha, Dobromir! - tu skrzat pokazał na jakiegoś niedogolonego menela z rogiem (do picia) na pasie, a on mruknął:
- Nie jestem Dobromir, tylko WOROMIR, ile razy mam to wszystkim powtarzać? - powiedział z irytacją.
- No dobra, nieważne, jeszcze w ekipie będzie Fredzio i czynię go powiernikiem pierścionka blablabla… No już! Spadajcie się szykowac do wyprawy!!! - jednak wszyscy tak dziwnie trochę złowrogo patrzyli na Fladnaga w butelce. W końcu argon złapał butelkę i chciał nią walnąć o podłogę w celu uwolnienia skrzata, jednak ta mu się wyśliznęła z ręki i z całym imeptem walnęła w głowę leżącego na dole Lego "Klocki" Lasa. Rozległ się cichy jęk, po czym skrzat był wolny, a elf mial gigantycznego guza na samym środku czoła i wyglądał jak jednorożec. Wtedy z góry przemówił Argon:
- A ty Fladnag nie jedziesz z nami?
- No… Errrmm… Hmmm… No eee… Oczywiście, że jadę! - wykrzyknął Fladnag z przestrachem na widok wyjętego przez Argona pilnika.
I wszyscy udali się do swoich siedzib, by się wyszykować do wyprawy (czyli wytrzeźwieć).

dopisał: Waltos

Po dwóch miesiącach przygotowań (oraz intensywnego i naprzemiennego picia na umór i trzeźwienia) podróżnicy wyruszyli ku "Przeznaczeniu" czyli gospodzie o dwa dni drogi z Wryntenlej. Na początku szedł Fladnag, za nim Argon z obnażonym pilnikiem, następnie Lego "Klocki" Las, później Glut następnie koboldy i gnom ,a na zielonym końcu szedł Woromir.
-A tak ogólnie to dokad pójdziemy z gospody?-spytał Fredzio.
-Moim zdaniem moglibyśmy iść przez Szarpacze-odparł Argon- ale dla jajec możemy pójśc do Zum-Kahad-zum-zum-Ka.
-Jestem za-powiedzial Fladnag dźgnięty pilnikiem Argona.
-Ja też-powiedział Glut wyciągając topór w stronę Lego "Klocków" Lasa
-Jak wszyscy to i ja- rzekł Lego "Klocki" Las i padł na miejscu z przepicia. Biorąc z niego przykład bohaterowie stwierdzili, że SauWron poczeka i tez padli dla wypoczynku.

dopisał: Klops13

Po paru dniach wypoczynku bohaterowie ruszyli dalej. Jednak po 4 miesiącach drogi Faldnag przystanął na moment w miejscu i powiedział:
- Pomyliłem drogę. Musimy wrócić do miejsca, gdzie wypoczywaliśmy.
Po kolejnych 4 miesiącach bohaterowie ruszyli drogą. Jednak postanowili skorzystać z okazji i wrócili do Wryjtenlej, by się doprowadzić do jako0takiego stanu (czyli ogolić się i popić).
Po trzymiesięcznym postoju drużyna ruszyła w dalszą drogę (a raczej w końcu drogę zaczęła).
Po paru tygodniach, kiedy już zaczęli łazić po jakiś tam pagórkach, nagle Lego "Klocki" Las wypatrzył bystrymi oczami stado latających kaszalotów.
- Uwaga! - zakrzyknął. - Ukryjmy się, to szpiegowie SauWrona! Mogą nas zobaczyć, lub co gorsze narobić na nas!
Cała ekipa pochowała się w jakiś tam norach i przeczekała nalot wściekłych kaszalotów. Po wszystkim Fredzio zapytał się Argona:
- Czemu one się nazywają kaszaloty?
- Bo one tymi dziurami na plecach tryskają kaszą pomidorową.
- Mama jeszcze jedno pytanie… - Fredzio się na moment zawahał i omal nie zabił wahadłem Pryka. - Dlaczego SauWron jako szpiegów ma wieloryby ze skrzydłami? O ile się nie mylę, szpieg powinien być mały, a nie wieeeelki.
- SauWron wyznaje zasadę, że nie liczy się wielkość, tylko jakość - Tym razem odpowiedział Fladnag. - Dlatego na samym początku jego zamek był cały ze złota, ale jego powierzchnia wynosiła 0,5 m kwadratowego i miał jednego świetnie wyszkolonego trolla. Niestety żołnierz zabił się, bo potknął się o zamek, który przy okazji popadł w ruinę. Od tego czasu SauWron docenia już trochę bardziej wielkość. A kaszaloty są świetnymi szpiegami bo…. Eeee, kij z tym idziemy dalej. - odparł Fladnag kończąć tą głupią dyskusję. Grupa ruszyła dalej.

dopisał: Waltos

Zgodnie z wcześniejszymi planami drużyna stanęła (ale na czworokach) u wrót Zum-Kahad-zum-zum-Ka. Była to wielka góra, płaska i ten tego, jak to góra.
- Eee… i co dalej panowie? - zail…zain…zaindo…zapytał Fladnag.
- No ja proponuję, żeby tak może wejść - rzekł rzeczowo Argon.
- Ej Glut nie pamiętasz czy tu były jakieś drzwi kiedyś? - zafladnagował Fladnag.
- A bo ja wiem - odrzekł Glut - ostatnio to tu był mój kuzyn Walin, syn Flegmina. A może Flegolasa… nie ważne. Czymś trza stuknąć w tą skałę.
Po chwilowym zastanowieniu i obaleniu dwóch litrów drużyna znalazła rozwiązanie. Argon, Glut oraz koboldy złapały Fillego i użyły go do puknięcia w drzwi. A dokładniej jako tarana. Na skale pojawiły się pęknięcia. W staro jakimś tam języku oznaczały one: "Witaj podrózniku w Zum. Opłata za wejście 20 szatanów. Powiedz Orzeszku zamknij się a zjawi się osobnik, który pobierze opłatę i otworzy bramę."
- Co tu pisze? - spytał Fredzio Fladnaga, który jako tako znał ten język.
- Tu pisze… tu pisze… że mamy mieć 20 szatanów!!!
Cała drużyna przeszukała kieszenie. Uzbierało się dwa sztany i dwa diabliki.
- Ale żeśmy pojechali po całości - powiedział Lego "Klocki" Las.
- Dobra! Otwierać, bo wam w łeb pilnik wsadzę! - krzyknął Argon.
- Ty, Glutek! To twoi ziomale! Powiedz im coś! - pofladnagował Fladnag.
I być może Glut coś by powiedział (a może nie), lecz powietrze rozdarł krzyk: JALALABANGA!!!
- Wrzaskule na kaszalotach! - Wrzasnął Pryk. - Ratuj się kto może! - po czym wskoczył Glutowi do plecaka.
Tymczasem drużyna rozpierzchła się za okoliczne skały. Wrzaskule wylądowały (mniej więcej) po skałą. Po szybkim odczytaniu tekstu dowódca powiedział: "Orzeszku zamknij się!"
- 20 szatanów się należy! - rzekł krasnolud-odźwierny, pojawiając się znikąd.
- Dobra masz pan, tylko szybko bo prowadzimy pościg.
- Dzięki, już otwieram.
I wielka brama otworzyła się z Hukiem, a potem Wraszkule i Huk w nią wkroczyli.
- Szybko, mamy okazję! - powiedział Sery.
Tak oto Drużyna Obrączki wkroczyła do Zum-Kahad-zum-zum-Ka zwanego też Moirą (od dziwnych malowidł naściennych).

dopisał: Klops13

Drużyna szła tak spory kawałek, podążając za Wrzaskulami i tajemniczym typem o imieniu Huk. Jednak w końcu Fladnag zatrzymał drużynę i zaczął do nich szeptać:
- Dalej nie idziemy za nimi, bo ta droga prowadzi do KGB (Krasnoludzkiej Gildii Bezpieczeństwa), a my powinniśmy udać się do MPO (Mostu Pod Ogórkiem), który wiedzie do przejścia przez górę. Poza tym po drodze będziemy mieli krasnoludzki monopolowy, w którym możemy się zaopatrzyć w pożywienie…
Ożywieni myślą o zakupieniu nowego "jedzenia" bohaterowie ruszyli raźnie za Fladnagiem.
Po jakimś czasie Fredzio zauważył dziwną postać. Podbiegł do Fladnaga, pokazał mu go i zapytał się:
- Kim jest ten typek wiszący na rekach na tamtej półce skalnej?
- To jest Gillóm, zwany także Smarkiem, od początku podróży nas śledzi.
- Ale dlaczego on wisi na tej półce, chociaż ma 10 cm do ziemi?
- Tak dla bajeru.
- A po co on za nami łazi?
- Cóż, pora ci wyjawić pewną tajemnicę: otoż Gillóm był przedtem właścicielem obrączki, jednak dał ją twojemu wujkowi (czy tam kim dla ciebie był) w zamian za herbatnika z Wódla. Teraz poszukuje obrączki, bo chce ją odzyskać. Ale nie ma się co go bać, nic nam nie zrobi… Chyba. Ale idźmy dalej.
Po jakimś czasie drużyna doszła do monopolowego. Woromir patrząc na sklepikarza spytał się Gluta:
- Czy wszystkie krostoludy są takie nieruchawe?
Na co Glut po obejrzeniu ekspedienta stwierdził:
- Tak, zawsze jesteśmy tak nieruchawi, kiedy mamy strzałę w plecach.
Drużyna postanowiła nie przeszkadzać sklepikarzowi i obsłużyła się sama (oczywiście nie płacąc, co miało sprowadzić na nich, a szczególnie na Fladnaga straszne kłopoty).
Po obaleniu części zapasów drużyna uwaliła się na środku korytarza, robiąc sobie przerwę w podróży.

dopisał: Waltos


Nowy fragment możesz dodać na ostatniej stronie opowiadania.

Drużyna Obrączki: strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Dwa Gońce: strony 1 (ostatnia strona)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 2.5 License.