Do9

ŁOTR - Władca obrączek
opowiadanie interaktywne, dopisz swój kawałek

Drużyna Obrączki: strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Dwa Gońce: strony 1 (ostatnia strona)


A więc nasza drużyna wkroczyła na Wielką Rzeką (która w rzeczywistości nazywana była wielką,ponieważ wszyscy podglądali w niej Gildorę gdy się kapała, co czyniła naprawdę rzadko). Rzeka miała około 500 metrów długości i kończyła się za lasem wodospadem wpadającym do jakiegoś ścieku. Szerokosć rzeki pozostawiała wiele do życzenia, dlatego też podróżowano tylko w jednym keirunku i to pod prąd rzeki. Co jakieś sto metrów stały budki z opłatami celnymi.
- Usąd celny Lothlólólólólięn, plose pokazac paspolty - odpluł elfi wyrostek o rudych włosach.
- Co on powiedział? - zdenerwował się Fredzio.
- Jakie do ciężkiej cholery paszporty? - Argon wyciagnął miecz.
- Ja ci pokaże paszport! - LEgo wyciagnął łuk i napiął strzałę nie tym końcem co trzeba
- Dobze chłopaki, zostawciemnie w sspokoju. - Elfi wyrostek schował się pod ladą.
Nagle łódką wstrząsnął potężny wstrząs (dziwne nie?). Zewsząd rozległy się klaksony. Bohaterowie zauważyli, ze utknęli w jakimś korku.
- To pewnie znowu ten GIBON.
- Co on powiedział? - Spytał się Fill rozbudzony z drzemki.
- G-I-B-O-N, patafianie! Główna Inicjatywa Bobrów o Odkupienie Nerweli!
- …
- No są to bobry,które walczą o wykupienie swojej królowej Nerweli.
- Aaaaa…
- Póki co są na etapie zbierania funduszy.
- Ale co nas to obchodzi? - Fredzio znowu się zdenerwował.
Obrócił się w lewo i zrozumiał, ze działanie GIBONa jest niczym w porównaniu z TYM…

dopisał: Zielaczek

… A TYM czymś był olbrzymi, drewniany łoś z pięcioma nogami. Stał na drewnianej platformie z kwadratowymi kółkami. W pewnym momencie otwarł się jego brzuch, a z niego wylazł jakiś koleś z długimi włosami, w napierśniku i z gołymi piętami. Spytał Fredzia z nienagannym amerykańskim akcentem:
- Ekskjuz mi, tchy my yesteśmy w Trui?
- Nie, jesteście przy wielkiej Rzece.
- A du ju noł, jak dostatch się do Trui?
- A skąd mamy wiedzieć? Chyba bajki pomyliliście…
Koleś odszedł, rzucając na odchodnym:
- Aha i przed wami łoterfol.
- Co? - spytał zdziwiony Argon. Dopiero po chwili zrozumieli, że chodzi o wodospad.
- Aaaaaaaa, skaczemy na brzeg - mrugnął Fill.
I wszyscy wyskoczyli z łodzi na brzeg (tu warto nadmienić, że Glut źle wycelował i do połowy wbił się w drzewo).
- Ile zdołaliśmy popłynąć? - spytał się Fredzio.
- Jakieś 50 metrów - odpowiedział Argon, próbując wyciągnąć Gluta z drzewa.
- Idioci… Przecież mogliśmy z brzegu ściągnąć łódkę i tak ta woda ledwo co się porusza! - dobiegł z pnia drzewa głos Gluta.
Po chwili rozległ się trzask rozwalającej się łódki.
- O nie! Zapomniałem wyjąć z lodzi zapas wina!!! - ryknął zrozpaczony LEGO.
- Nieeeeeeeeee!!! - zakrzyknął Woromir i w napadzie trzeźwości rzucił się w las.
- Panowie! Za nim! - krzyknął argon, stawiająć na nogi wygiągnętego Gluta. - On ma resztę wina! Widziałem, jak biegł z flaszką!
I cała ekipa rzuciła się w alkoholowym szale za Woromirem.

dopisał: Waltos

Przenieśmy się na chwilę do Woromira…
Podczas gdy zwiewał z całym zapasem wina ogarnięty żądzą natychmiastowego rozpoczęcia libacji, nagle ogarnęło go przemożne uczucie winy. Zawrócił i…
- Na niego! - ryknął Fredzio!
- Za wino! - podchwycił Glut
- Ale, koledzy…
Jednak Woromir nie zdążył wytłumaczyć się kolegom, ponieważ natychmiast został rozszarpany przez resztę drużyny (potem opowiadali, że to orkowie).

dopisał: kruk

Wszyscy rzuciwszy się na wino rozpoczęli konsumpcję po której wszyscy spali w dość nietypowych pozycjach. Okazało się żę Glut jest nekromantą (stwierdzono tak po pozycji w jakiej spał z Woromirem). I okazało się, że Fredzio chomikował w plecaku jeszcze jedną flaszkę i nie chciał się podzielić!
Nazajutrz każdy miał strasznego kaca, ale Lego(klocki)las zachował (o dziwo) światły umysł i wszyscy udali się nad rzekę, którą wcześniej płynęli, aby urządzić Woromirowi pogrzeb.
- Czy konieczne jest poświęcanie łodzi? - zastanawiał się zmartwiony Fredzio.
- Nie, ale gdzieś sie trzeba pozbyć ścierwa - odparł skrzat, popychając łódkę.
U schyłku wodospadu dało się usłyszeć "KOLEDZY JA TYLKO ŻARTOWAŁEM !!!", ale nikt już nie słuchał tylko woleli przespać tego kaca.

dopisał: tomek_n88

Dwa koboldy spały w łodzi, kołysanie zaczęło ich budzić.
Nagle jeden z nich spytał:
- Co to jest? - Po czym wyciągnął z dna łodzi korek.
- Z drugiej strony jest flaszka a to jest korek!! - odparł drugi.
Bez większego zastanowienia zaczęli odwracać łódkę, aby zobaczyć, czy faktycznie jest tam butelka, okazało się że była tylko dziura.
Nagle jeden z koboldów zaczął krzyczeć
- Ja tonę, RATUJ MNIE!!!
- Nie wciskaj kita, brodzimy po kolana MŁOCIE!! - odparł drugi.
I oboje zaczęli wędrować do brzegu.

dopisał: tomek_n88

Bohaterowie pogrążeni w smutku i rozpaczy po stracie … zapasów alkoholu kontemplowali (czy to możliwe w ich przypadku?) co zrobić dalej. Nie mając nadziei na przyszłość postanowili udać się do Browajaru, najwiekszej składnicy trunku na kontynencie. Ale zanim tam dotarli, nieodpowiedzialny współautor wysłał ich do Rodanu, który to słynął ze wspanałych libacjuszy, którzy z zawartością 20% alkoholu we krwi potrafili biegać jak najwspanialsze rumaki. Wtedy ich zniszczone przez alkohol ciała przecinały powietrz… eee
ich wspaniałe grzywy… tego no …. w promieniach słonecznych wyglądały jak … co ja chciałem napisać? - mniejsza o to! Bohaterowie jak postanowili (wykontemplowali - dobre sobie) tak też zrobili - i trochę chwiejnym krokiem udali się w kierunku wyznaczonym przez autora.
- Ten matrix - powiedział Fredzio - zaczyna mnie wkurzać.
A tym czasem w okolicach Wodospadu, gdyby na brzegu stał obserwator, mógłby zobaczyć rekę która złapała własnie brzegu. A właściciel tej ręki wyglądał na bardzo, ale to bardzo złego…

dopisał: Noxebe

Tymczasem reszta ekipy lazła przez jakieś dzikie stepy.
- Po co te dwa kurduple wyrzuciliśmy do łódki? - spytał się Glut.
- Bo by nam tylko podpijali trunki. - odpowiedział Argon.
- Ale resztę kurdupli mogliśmy chociaż poszukać… - zaczął Glut.
- Nie mogliśmy. Porwały ich orki - odpowiedział Lego.
- Te ryby?
- Nie jełopie to ssaki.
- Ale te wielkie, czarno-białe?
- Tak, te.
- Ale ja myslałem, że one pływają w wodzie…- A co, nie wierzysz mi przeklęty kurduplu? - zaczął groźnie Lego. - Sam w nocy widziałem, jak ich porywały, ale nie mogłem im pomóc…
- Bo byłeś pijany - powiedział Glut. - Skąd wiesz, czy nie miałeś zwidów?
- Bo chyba gdybym miał, to by nie zniknęli, nie?
- No, w sumie…
Jednak Glut nie zdążył dokończyć, gdyż trójkę otoczyła zgraja Krowich Jeźdźców RodanuTM. Rozmowę zaczął Argon, gdyż wg innych był dobrym dyplomatą (bo miał dużo dyplomów, m. in. ukończenia przedszkola, ukończenia kursu wiązania butów i wiele innych):
- Czego?
- Nic - odpowiedział dowódca.
- Widzieliście orki?
- Ta, ale skubane wygrały z nami, przedtem było nas 14 razy więcej.
- To zmienia fabułę powieści… Widzieliście takie małe ludziki zwane koboldami?
- Ta, fartownie uciekli do Ciemnego i Mrocznego Lasu podczas walki.
- Skąd wiesz?
- A nie wiem.
- To fajnie. Dacie nam jakieś krowy?
- No, macie tu ze dwie: Krasula po Filodendronie, biedak płetwą dostał, oraz Reksia po Kwarcu.
- Reksia?
- Kwarc zawsze byl walnięty, teraz też dostał półtonowym cielskiem orki.
- Ale nas jest trzech - wtrącił Glut.
- Zamknij mordę kurduplu. - mruknął przywódca.
- Nie pozwolę ci obrażać mojego kolegi! - zaczął bojowo Lego.
- Odwal się ode mnie, sam się umiem obronić. Gej jakiś, czy co? - wyskoczył z pretensjami krasnolud do elfa.
- Ej ekipa, spoko, bo wam flaszki więcej nie dam - zakończył kłótnię Argon i powiedział do przywódcy. - Dobra, bierzemy te krowy… a czemu nie jeździcie na libacjuszach?
- W całym królestwie jest ich tylko 5 i wszystkie kobyły. Szukamy ogiera.
- Aha, to nara - zakończył rozmowę Argon i trójka udała się na krowach (tu warto nadmienić, że Głut, bojąc się zapędów Lega, jechał z Argonem).
- Gdzie jedziemy? - spytał elf.
- Do Ciemnego i Mrocznego Lasu, honor pijaka wymaga od nas, byśmy odnaleźli przynajmniej tych kumpli od flaszki - powiedział Argon i ruszyli.

dopisał: Waltos


Nowy fragment możesz dodać na ostatniej stronie opowiadania.

Drużyna Obrączki: strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

Dwa Gońce: strony 1 (ostatnia strona)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 2.5 License.