Szarpacze

autor: malkav
status: propozycja

Część I
Ostatnimi czasy hrabia Krakula znudzony swoją szarą egzystencją opierającą się na ciągłym dogadzaniu sobie i porywaniu młodych, pięknych pań w celach konsumpcyjnych postanowił zmienić coś w swoim życiu. Patrząc ze schodów na dziedziniec swojego monotonnego zamku wybudowanego w stylu późnego „śmierć, ból i cierpienie” zobaczył jak któraś z jego eterycznych służących sprząta właśnie ślady po jego ostatnich gościach. Jeszcze czerwony odcień pozostałości do głowy przyszedł mu pewien pomysł. W szufladzie swego kredensu obok kompletu noży, pogrzebacza, skalpela i kajdan znalazł coś co odpowiadało jego wizji. Rozejrzał się jeszcze za kawałkiem sznurka i ruszył ku schodom. Wziął głębszy wdech1, odetchnął i jego wizja wkrótce się wypełniła.
-Helga! – zakrzyknął do swojej nieco przezroczystej służki.
-Czego!!?!…pan sobie życzy? – zapytała grzecznie jak zwykle.
-Powieś to tam – powiedział wskazując na przedmiot jego wizji i sufit.
Służka wykonała to bez odpowiedzi, choć mina zdziwienia zawisła na jej twarzy, a i praca niezła jej bez ociągania i niepewnych spojrzeń w kierunku pracodawcy.
Mały czerwony balonik wisiał wśród szarych, poplamionych dziwnymi substancjami ścian powiewając targany przeciągami.
-Idealnie – Powiedział Krakula i roześmiał się. Każdy kto usłyszał ten śmiech odruchowo skulił się i zatkał uszy, na szkłach w okolicy pojawiły się rysy. Dzwięk ten przypominał skrobanie widłami po tablicy wielkości średniego pałacu królewskiego, królewskiego tym że przy tym zęby prubowały dokonać zbiorowego samobójstwa wyskakując ze szczęki. Doświadczeni mieszkańcy określili by go jako nieco złowieszczy śmiech o delikatnej nutce tryumfu2.
Wkrótce do balonika dołączyło kilka innych, oraz serpentyny. Z powodu wyraźnych braków w praktyce urządzania przyjęć na niektórych ścianach można było znaleźć na przykład jelita3, a na stołach znalazły się koreczki serowe. Bez względu na to już dzień później bas maskowy, nazwany później Wielką Maskaradą został otwarty. Zaprosił wszystkie wampiry z okolic, oraz paru mieszkańców pobliskich wiosek i rozpoczęła się hulanka. Trwa ona nieprzerwanie od ponad roku. Co jakiś czas zapraszani są nowi uczestnicy z miejscowości w całych Szarpaczach. Na zaproszeniach jest mała adnotacja: „Największa impreza w okolicy, przyjdź a już nie wyjdziesz”. Ci którzy się na nią udają wierzą że chodzi tu o chwyt reklamowy.
Tym samym Szarpacze stały się jedną z najgłośniejszych krain. Huki fajerwerków, okrzyki radości i dźwięki muzyki dochodzą nawet do ponadwudziestoletniego imperium. Mieszkańcy szarpat skarżą się jednak na nieco inne, mniej pozytywne dźwięki

Część II
Takie natężenie hałasu mogłoby obudzić umarlaka, lecz spora ich część bawiła się właśnie na ów imprezie. Hałas jednak przebudził grupę magów spokojnie śpiących od bardzo dawna po eksperymentach z zaklętym wrzecionem. Do tej pory zajmowali swoją wieżę znajdującą się na szczycie tuż obok ostrzyżonej góry, gdzie swoje zjazdy miały ich znajome po fachu. Wieża ta zwana przez dłuższy czas senną znów ożyła. Co jakiś czas jakaś zabłąkana ognista kula szwęda się po okolicy, bo jakiś znudzony maruder z dachu postanowił się trochę rozerwać.
Nie mogąc znieść hałasu postanowili wpaść na bal Krakuli i go zakończyć. Niestety zamek hrabiego jest dobrze strzeżony i całkiem bezpieczny4. Lecz magowie się nie poddają. Ciągłe eksperymenty na mieszkańcach wsi i miasteczek zaowocowały różnymi dziwnymi kreaturami, które co jakiś czas próbują podbić bramy zamczyska. Jak dotąd bez skutku. Wojna o wstąpienie na dwór trwa.

Część III
Ściągnięte dźwiękami muzyki i innymi, na maskaradę przybyły zwierzołaki znane ze swojego rozrywkowego5 nastawienia. Przed wrotami zamku zostały jednak zatrzymane przez odźwiernego proszącego ich o zaproszenia. Z powodu ich braku łaki postanowiły wbić się na imprezę na siłę, jednak sforsowanie bramy było przeszkodą nie do pobicia6. Plemię zwierzołaczych bardów znanych ze swoich zdolności rozjemczych i nieco ciężkiego brzmienia głosu postanowiło pertraktować. Tak imprezowe stworzenia nie mogły sobie odpuścić największej hulanki wieku. Hrabia Krakula odmówił kategorycznie wejścia ze względu na brudne futra, na których pewnością na wnoszą błota, oraz ze względu na porywczy charakter grupy, co z pewnością skończyło by się nieprzyjemnościami. Oczywiście spowodowało to nagły wybuch porywczości i wypowiedzenie wojny łaczo wampirzej. Nieco zrażone zajściem łaki postanowiły jednak że największa impreza ich nie minie i zaplanowały własną. Odbywa się ona nieprzerwanie w całych Szarpaczach, lecz głównie koncentruje się w ośmiu miejscach wokół zamczyska Krakuli. Swoją imprezę nazwali Apokalipsa7. Głównym jej założeniem jest zepsucie zabawy tym z zamczyska8 i naprawdę głośną zabawę. W tych ośmiu punktach wybudowane są wielkie sceny oświetlone pochodniami. Na ich deskach całymi dniami i nocami odbywają się koncerty bardzkich grup, o bardzo charakterystycznym, ciężkim nieco metalicznym brzmieniu. Niektórzy uważają że są to głosy prosto ze światów zmarłych i demonów, a tym samym zostały uznane przez moherowe rycerstwo za złe i haniebne, oraz za wytwór młodzieżowej subkultury. Głównym organizatorem i koordynatorem tych imprez jest wielki wódz łaczy Jurekus Owsianka. Za którego głowę wielki wódz moherowego zakonu Roman von Gierterysh wyznaczył nagrodę w wysokości: zbawienie, tytuł poprawnego politycznie i 1% udziałów w dzienniku Masz Ryja.

Część IV
Lubujący sobie ciszę i muzykę organową dr Frank Einstein w podziemiach swego zamczyska9 rozpoczął plany uciszenia trwających wokół frywolnych zabaw. W tym celu postanowił tworzyć istotę doskonałą. Chciał to osiągnąć łącząc ciała licznie pogrzebanych w jego okolicy mieszkańców Szarpaczy i części garderoby, którym przypisywał wielką magiczną moc. Poza olbrzymią siłą jaką miał dysponować ów stwór miał on również przewidywać pogodę, dzięki wełnianym wstawkom reagującym na zmiany wilgotności. Operację ta określił mianem Profesjonalny Meteometr Antyimprezowy. Jednak ta nazwa była stanowczo za długa i roboczo nazwał to prometean. Tak powstał potworny stwór o nieco ekscentrycznej, acz ładnej twarzy, zwinnym i potężnym w brew pozorom ciele. Nazwany został Edward Szalikoręki. Stwór był wielce oddany swemu panu, lecz gdy po nieudanej próbie sforsowania bram zamku Krakuli załamał się i postanowił pomagać nieborakom, zbiegł. Mieszka teraz w opuszczonych ruinach na zachodzi Szarpaczy i gdy tylko ma okazje swymi wełnianymi dłońmi ratuje wszystkie istoty jakie spotka od śmieci z wymarznięcia10. Po porażce z Edwardem nieco ekscentryczny11 doktor Frank Einstein stworzył jeszcze wiele dziwacznych tworów. Część z nich błąka się po całych szarpatach uciszając zbyt głośnych przechodniów12.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Noncommercial-No Derivative Works 2.5 License.